To zwierzęta są prawdziwymi bohaterami i bohaterkami – Owcowe przemówienie na Marszu Wyzwolenia Zwierząt
Publikujemy tekst przemówienia Aśki Wydrych wygłoszonego na tegorocznym Marszu Wyzwolenia Zwierząt. W tym roku Owca współorganizowała Marsz. Aśka Wydrych, założycielka Owcy, opowiedziała o zwierzętach, które każdego dnia mierzą się z przemocą, walczą o własne życie i próbują chronić swoich bliskich. Poniżej cały tekst przemówienia.
Podi nie chce tropić innych zwierząt, boi się wystrzałów. Jest psem myśliwskim, ale nie ma w sobie cech psów myśliwskich. Prawdopodobnie dlatego została porzucona przez hiszpańskiego myśliwego, a może uciekła przy próbie jej zabójstwa. Przeżyła potrącenie przez samochód. Błąkała się z przetrąconą łapą. Wiele wydarzeń z jej życia nigdy nie zostanie odkrytych. Pewne jest natomiast, że wykorzystała nadarzające się szanse i korzystając ze swojej zaradności, uratowała swoje życie.
Pi jako podlot wpadła do rury spustowej i wylądowała poniżej poziomu chodnika. Próbowaliśmy różnymi sposobami ją stamtąd wydostać. Zadziałał pomysł spuszczenia do rury motka sznurka. Pi kilkakrotnie próbowała się na niego wdrapać, aż ostatecznie wbiła się pazurami w motek i za pomocą tej prowizorycznej windy wydostała się z pułapki. Ten gołąb musiał zmierzyć się z antropocentryczną architekturą, niedostosowaniem miejskiego otoczenia do potrzeb istot pozaludzkich. Prawie przypłaciła to życiem. Pi przekroczyła fizyczną granicę pomiędzy tym, dla kogo jest miasto, a kto jest z niego wykluczany.
Podobnie Dolores – kura brojlerka, którą odchowaliśmy od pisklęcia. Przez całe swoje krótkie życie stawiała opór wobec swojej fizjologii i ciała zmodyfikowanego tak, by błyskawicznie rosło, bez względu na koszty zdrowotne. Stawiała opór roli, jaką jej przeznaczyło społeczeństwo i wynikającemu z szowinizmu gatunkowemu przekonaniu, że jej życie jest jedynie warte kilkanaście złotych, które należy zapłacić za jej martwe ciało na stoisku mięsnym.
Te zwierzęta przetrwały w świecie skonstruowanym według zasad szowinizmu gatunkowego. Stawiły opór. Są i jednocześnie nie są wyjątkowe. Mówię o nich, bo są dla mnie bohaterkami.
Świat pełen jest historii zwierząt, które stawiały opór ludzkiemu opresorowi i eksploatacji. Przykładem niech będzie kozioł Fred – który uciekł z targu, na którym miał zostać sprzedany do rzeźni. Fred nie tylko uciekł, ale też uwolnił kilkanaście innych zwierząt. Albo krowa Blackie, której odebrano i sprzedano dziecko, a ona uciekła pokonując wiele mil, by odnaleźć swoje dziecko na innej farmie. Również tygrysica Tatiana z zoo w San Francisco stawiła opór rzucającym w nią ostrymi przedmiotami nastolatkom, wydostała się z zamknięcia i ścigała ich, aż wymierzyła sprawiedliwość, zabijając i raniąc swoich prześladowców. Nikogo, oprócz nich, przy tym nie krzywdząc. Zapłaciła za to życiem zastrzelona przez policję. Takich przykładów można przytoczyć wiele.
Każdego dnia zwierzęta stawiają opór w odpowiedzi na codziennie dotykającą ich przemoc, krzywdę i niesprawiedliwość. Uciekają, uwalniają się, wykorzystując do tego swoją siłę, spryt, narzędzia. Uciekają samodzielnie, grupowo, także w grupach wielogatunkowych. Uwalniają inne zwierzęta, bronią się, gdy są krzywdzone, gryzą i kopią, odmawiają świadczenia pracy, wykonywania komend lub sztuczek, niszczą mienie. Robią to w samoobronie, z chęci przeżycia, z miłości i przywiązania do innych zwierząt, z zemsty i urazy.
Robią to, bo jak pisała Marlen Haushofer w książce „Ściana”; miałam tylko to jedno małe życie, a oni nie pozwolili mi żyć w spokoju. I zwierzęta także mają swoje jedno małe życie, które ludzie odbierają im każdego dnia. Każdego dnia buntujące się zwierzęta płacą też najwyższą cenę za swój opór, płacą swoim życiem, jedynym, jakie mają. Są dyscyplinowane, karane, ścigane, tropione, aż zostaną zabite.
Nie wszystkie zwierzęta mają możliwość zbuntować się przeciwko ludzkim prześladowcom. I nie powinniśmy też tego od nich wymagać. Jak napisała Sarat Colling: chociaż opór zwierząt może uwidocznić ich wolę, brak widocznego oporu w żadnym wypadku nie oznacza, że są zadowolone, ani że ich sytuacja jest sprawiedliwa. Życie w niewoli i zanieczyszczonym środowisku połączone z ciągłym niedostatkiem i powtarzającą się utratą bliskich, może doprowadzić jednostkę do całkowitego załamania, zamiast do buntu.
To zwierzęta są prawdziwymi bohaterami i bohaterkami. Nie żołnierze wyklęci, nie kolejne papierowe postaci bohaterów narodowych z kart podręczników, nie celebryci, nie artyści, ani tym bardziej nie politycy. Żeby żyć w skrajnie nieprzyjaznym, pełnym przemocy wobec osób pozaludzkich świecie, w którym trudno znaleźć bezpieczne dla siebie miejsce, trzeba mieć wielką odwagę i siłę. To one stają osamotnione wobec całego aparatu przemocy i ludzkich opresorów, na różne sposoby walczą o życie swoje i swoich bliskich.
To zwierzęta stoją na pierwszej linii walki o sprawiedliwość społeczną, wolność, równość, walki przeciwko kapitalistycznemu wyzyskowi i systemowej przemocy wobec najsłabszych społecznie. Są grupą najbardziej wykluczoną i prześladowaną, doświadczającą najwięcej przemocy, nienawiści i pogardy. Zwierzęta uciekające z rzeźni, z transportów, ogrodów zoologicznych i laboratoriów wprowadzają sprawę swojej opresji do świadomości społecznej i medialnej. I to mimo bagatelizujących przekazów sugerujących, że to tylko jednorazowe zdarzenie, wyjątkowe zwierzę, które w przeciwieństwie do tych, które nie uciekły, nie zbuntowały się, być może zasłużyło swoją wyjątkowością na wolność i życie. Taki przekaz to celowe odbieranie sprawczości zwierzętom i negowanie intencjonalności ich działań i ich oporu. To nic innego jak obrona systemowej przemocy wobec zwierząt.
I my powinniśmy stawiać opór wobec tego bezprecedensowego zła, wobec krzywdy i okrucieństwa, systemowej eksploatacji i eksterminacji, szowinizmu gatunkowego, mowy nienawiści wobec zwierząt i bagatelizowania ich krzywdy. Odwagi do robienia tego możemy się uczyć od zwierząt.
Zwierząt zagubionych i osamotnionych pośród milionów, jeśli nie miliardów ludzkich opresorów, wśród ludzi krzywdzących je swoimi codziennymi wyborami, swoją obojętnością, którzy dla swojej wygody i komfortu oddalają od siebie jakąkolwiek refleksję etyczną, ludzi nienawidzących zwierząt i aktywnie tę nienawiść głoszących, bezpośrednio krzywdzących zwierzęta. Odwagi możemy się uczyć od zwierząt uwięzionych w kapitalistycznej machinie śmierci i eksploatacji, która nie przestaje zabijać nawet w trakcie klęsk żywiołowych i wojen.
To właśnie zwierzęta powinny być dla nas wzorem i przykładem do naśladowania, dawać inspirację, zachęcać do bezkompromisowości.
Chciałabym, by w walce o sprawiedliwość społeczną dla zwierząt, walce z szowinizmem gatunkowym, supremacjonizmem, kapitalizmem, kolonializmem i patriarchatem, które konstytuują ludzki stosunek do innych zwierząt, i w oporze wobec kultury zbudowanej na krzywdzie i eksploatacji słabszych, towarzyszyły nam też osoby z innych grup dyskryminowanych. Bo to, o co walczymy, jest czymś absolutnie wielkim, w sposób niespotykany dotychczas zmieniającym obraz świata. Jednocześnie fakt, że masowo nie wspierają nas w tej walce przedstawiciele innych grup opresjonowanych nie zaskakuje, skoro nawet pośród aktywistów prozwierzęcych większość stanowią dalej osoby uczestniczące w eksploatacji zwierząt. Osoby, które jedne zwierzęta kochają, a drugie zdradzają.
Zwierzęta potrzebują prawdziwych sojuszników i sojuszniczek, a nie takich, którzy jedną ręką piszą o prawach zwierząt, w domyśle psów i kotów, a drugą ręką nabijają fragmenty ciał innych zwierząt na widelec. Tak, jesteśmy obecnie w mniejszości, ale tak samo w mniejszości były kiedyś osoby walczące z niewolnictwem i sufrażystki.
Bycie w mniejszości i osamotnienie w społeczeństwie przyzwalającym na przemoc i masowe morderstwa zwierząt nie może nas hamować. Zwierzęta potrzebują naszego aktywnego sojusznictwa, potrzebują byśmy budowali/ły mosty pomiędzy nimi a innymi grupami wykluczonymi, pokazywali/ły wspólne korzenie opresji, podejmowali/ły działania w obronie opresjonowanych zwierząt, byśmy stali/ły z nimi naprzeciwko opresorów, byśmy wzmacniali/ły głos zwierząt. Tak, jak robimy to dzisiaj na Marszu.
Empatia, szacunek, poważne traktowanie, solidarność, opór to nie są puste słowa – to słowa, które powinnyśmy aktywnie wypełniać treścią każdego dnia. Dla zwierząt i dla siebie, dla tworzenia gruntu, pod coś większego, co przerasta nas teraz, coś, czego nie mamy teraz dokładnie zwizualizowanego, ale co musi nadejść, pod świat, w którym zwierzęta nie będą zabijane, dlatego, że są zwierzętami, pod świat sprawiedliwości społecznej dla osób ludzkich i pozaludzkich, świat, w którym zwierzęta będą traktowane jako równorzędne ludziom byty.
Aśka Wydrych – aktywistka prozwierzęca, weganka, feministka, intersekcjonalistka, założycielka Fundacji Czarna Owca Pana Kota, z wykształcenia politolożka, absolwentka Szkoły Liderów PAWF.
