Jak nie tracić nadziei w aktywizmie na rzecz zwierząt innych niż ludzkie?
„Nadzieja w ciemności nie jest wiarą, że wszystko będzie dobrze, ale że nasze działania mają znaczenie – niezależnie od rezultatu”.
Rebecca Solnit
Aktywizm prozwierzęcy w świecie, w którym przemoc wobec zwierząt innych niż ludzkie[1] oraz ich eksploatacja są normalizowane – od konsumpcji mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, przez rozrywkę (choćby pokazy cyrkowe, wyścigi konne, walki byków), po badania naukowe i testy laboratoryjne czy modę – jest aktem odwagi. Niestety cena, jaką aktywiści płacą za tę odwagę, jest wysoka i obejmuje poczucie ujmującej bezsilności, smutku oraz samotności, a także kryzys i wypalenie. Jak nie tracić nadziei w obliczu tak okrutnej rzeczywistości?

Spis treści
Na obrzeżach społeczeństwa
Obrońcy praw zwierząt pozaludzkich kwestionują zastany, uważany często za tradycyjny, jedynie słuszny obraz świata. Stawia ich to w sytuacji społecznego wykluczenia. Żyją niejako na obrzeżach społeczno-kulturowo-moralnych, a to sprawia, że są bezustannie narażeni na kpiny, poniżanie, niezrozumienie, agresję i krytykę. Doświadczają permanentnego stresu mniejszościowego (ang. minority stress) połączonego z wyzwaniami poznawczymi i emocjonalnymi wynikającymi z ciągłego obcowania z cierpieniem tych, których bronią.
Bycie w mniejszości moralnej dodatkowo wiąże się z chronicznym wewnętrznym konfliktem aksjologicznym (głównie na linii aktywistycznego antygatunkowizmu a powszechnego antropocentryzmu), co ostatecznie prowadzi do izolacji i poczucia osamotnienia.
Internalizacja stygmatu
Jak każda mniejszość, działacze na rzecz osób innych niż ludzkie, narażeni są na ciągłą marginalizacja ich poglądów i działań, połączoną ze stygmatyzacją („dziwadła”, „nienormalni”, „odklejeni od rzeczywistości”, „radykałowie”, „fanatycy”, „ekoterroryści” to tylko kilka z dość powszechnych w naszym społeczeństwie obelg). Prowadzić to może do uwewnętrznienia tej perspektywy (tzw. internalizacji stygmatu) i poczucia, że to ze mną, osobą aktywistyczną, jest coś nie tak.
Nadzieja, która nie umiera
Jak, w świecie pełnym znieczulicy i ignorancji, walczyć o godność zwierząt innych niż ludzkie, nie popadając w rozpacz i poczucie beznadziei? Nie mam na to pytanie uniwersalnej odpowiedzi. Przez wiele lat działałam na rzecz bezdomnych kotów, a w późniejszym czasie także i psów. Doświadczyłam ogromnego wypalenia. Zwątpiłam w sens swoich jednostkowych działań. Po kilku latach wróciłam. Bogatsza w wiedzę z zakresu wsparcia kryzysowego i własne praktyki przeciwdziałania kolejnemu wypaleniu. Trzymam się trzech zasad, które mogą być drogowskazami na aktywistycznej drodze.
Zatrzymanie jako element zaufania
Po pierwsze, zwolnij. Wykorzystaj „spowolnienie jako strategiczną interwencję w świecie wiecznego przyspieszenia oraz ugruntowaną odpowiedź na pulsujące potrzeby, które sprawiają, że czujemy presję przyspieszania”[2]. Gdy gnasz od zadania do zadania, tracisz szansę na dostrzeżenie sygnałów z ciała, że to już dość, że wystarczy, że bierzesz na siebie za dużo. I pojawiają się takie stany jak rozczarowanie, bezsilność, poczucie wstydu, bo prędzej czy później w efekcie gonitwy coś przeoczysz, stracisz, nie dopilnujesz, popełnisz błąd, zachorujesz z przemęczenia.
Aktywista/tka to nie robot i ma święte prawo do odpoczynku. Im bardziej przekonujesz siebie, że to wcale nieprawda, że możesz dalej działać ponad siły, tym szybciej uderzysz w ścianę wypalenia. Pomaganie to nie wyścigi, a proces, który wymaga świadomego zarządzania własnymi zasobami. Podstawą tego zarządzania jest odpoczynek.
Zwolnij, spróbuj już dziś zrezygnować z jednej zaplanowanej czynności. Sprawdź, co się wydarzy, gdy zamiast brać na siebie kolejny obowiązek, usiądziesz na ławce w parku, pójdziesz na spacer, poleżysz na kanapie, poobserwujesz kota. Zaryzykuj i podczas dowolnej czynności „zwolnij aż do przesady, do granic komizmu. Przeciągaj słowa, udawaj leniwca. Cokolwiek by się działo, rób wszystko bardzo, bardzo powoli”[3].
Spowolnienie tworzy przestrzeń na oddech, dystans, refleksję, porzucenie kontroli, odbudowanie kontaktu z sam_ sobą. Sprzeciw wobec pośpiechu pozwala pojawić się zaufaniu, że to, co robisz, ma sens niezależnie od opinii innych, od teraźniejszych efektów, od napotykanych trudności. A takie zaufanie jest fundamentem nadziei, która chroni przed zwątpieniem i rezygnacją.
Pamięć cichych zwycięstw
Po drugie, regularnie wracaj pamięcią do wszystkich swoich cichych zwycięstw.
Działania na rzecz zwierząt innych niż ludzkie nie są modne, nie przyciągają pozytywnego zainteresowania, nie są łączone z powszechnie rozumianym sukcesem. Dlatego nazywam je cichymi zwycięstwami. Nie oznacza to wcale, że się nie liczą. Wręcz przeciwnie – stanowią akt odwagi i zasługują na pamięć oraz świętowanie – choćby twoje osobiste.
Na początek spróbuj wziąć kartkę i coś do pisania, a następnie zapisz wszystkie swoje ciche zwycięstwa w obszarze aktywizmu. Możesz pomocniczo narysować sobie oś czasu (od momentu podjęcia działań aktywistycznych do teraz) i zaznaczyć na niej to, co uważasz za swoje (z osobistej perspektywy) osiągnięcia. Może to jakaś znacząca rozmowa, która wpłynęła na podejmowanie bardziej etycznych decyzji przez drugą osobę. Może uczestnictwo w wiecu, proteście. Może złożenie podpisu pod petycją w słusznej sprawie.
Kolejnym krokiem jest regularne praktykowanie (np. raz na tydzień, na miesiąc) takiego przeglądu cichych zwycięstw. Wymaga to od ciebie pewnej dyscypliny wewnętrznej, ponieważ o wiele łatwiej, niejako automatycznie, jest skupiać się na porażkach, błędach, pomyłkach aniżeli na tym, co udało się zrobić dobrze. Jednakże, bez chociażby próby zmiany nawykowego myślenia i perspektywy, o wiele trudniej jest stać po swojej stronie i działać w tak wymagającym poznawczych i emocjonalnych zasobów obszarze, jakim jest aktywizm prozwierzęcy.
Uznanie własnego bólu
Po trzecie, uznaj swój ból. Joanna Macy, ekofilozofka, buddystka, aktywistka, stworzyła koncepcję/ model pracy zwany Praktyką Ponownego Połączenia, której celem jest przekształcenie rozpaczy oraz społecznej i indywidualnej apatii w konstruktywne, wspólnotowe działanie. Praktyka opiera się na Spirali złożonej z czterech etapów, a jednym z nich jest uhonorowanie swojego bólu z powodu stanu świata. Jest to tak naprawdę kluczowy moment Praktyki: zamiast patologizować ból, przekształcasz go w osobisty zasób.[4]
Punktem wyjścia dla uhonorowania swojego aktywistycznego cierpienia jest uznanie wartościowej roli, jaką tak naprawdę odgrywa. Ból jest bowiem dowodem na twoją zdolność współodczuwania ze światem.
Tak postrzegany przestaje być przeszkodą, zagrożeniem, a otwiera na współbycie[5] (ang. interbeing) w sieci życia. „Uznając swój ból z powodu stanu świata, powracamy do pierwotnego znaczenia słowa współczucie. Angielskie compassion wyraża ideę „współcierpienia”. Współcierpiąc z naszym światem, wpadamy w tygiel współczucia. To właśnie wtedy możemy ponownie nawiązać kontakt z własnymi korzeniami i naszą mocą”[6].
Ból aktywistyczny nie jest zatem słabością, a oznaką głębokiej więzi ze światem.
Na początek zadaj sobie trzy pytania i spróbuj szczerze na nie odpowiedzieć:
- Co mnie najbardziej boli w kontekście moich aktywistycznych działań?
- Co ten ból mówi o mojej miłości, o moich wartościach?
- Co by się stało, gdybym pozwolił_ temu bólowi być?
A następnie spróbuj wyrazić owo cierpienie w twórczy sposób, np. poprzez taniec, śpiew, rysunek. Zauważ, jak się czujesz po skończonym procesie dostrzegania i honorowania własnego bólu.
Nadzieja to codzienny wybór
Nie da się podtrzymywać w sobie nadziei, wspierając się jednorazowo. Powyższe ćwiczenia, pewna zaproponowana perspektywa, żeby mogły zadziałać, potrzebują regularności.
Nadzieja jest czasownikiem. Jest codziennym działaniem, wyborem. Jest osobistą pracą, której owoce potrafią długo dojrzewać. Dlatego nadzieja jest siostrą cierpliwości.
Dopiero wtedy, gdy masz po jednym boku nadzieję, po drugim cierpliwość, twój aktywizm na rzecz zwierząt innych niż ludzkie może stać się długoterminowym, przynoszącym radość i satysfakcję projektem.
Aneta Bujnowska – aktywistka, pedagożka, terapeutka, coachka kryzysowa, autorka artykułów i książek dla dzieci. Działa przede wszystkim w obszarach neuroróżnorodności (sprzeciw wobec etonormy), praw zwierząt (sprzeciw wobec wyzyskowi i narracji antropocentrycznej) i praw dzieci (aktywizm na rzecz podmiotowego traktowania dzieci). Prowadzi profil Tulistacja.
Źródła
Ch. Johnson, J. Macy, Aktywna Nadzieja. Jak spojrzeć prawdzie w oczy i w kreatywny sposób sprostać katastrofie, w której uczestniczymy, przekład: A. Gierlińskie, J. Wis-Bielewicz, P. Reczulskie, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2023.
A. P. Gumbs, Niezatapialne. Czarny feminizm i ssaki morskie, przekład: D. Wasilewska i W. Zalewska, Wydawnictwo Współbycie, Warszawa 2024
J. Macy, Świat we mnie, ja w świecie. W stronę planetarnego przebudzenia, przekład: J. P. Listwan, Wydawnictwo Współbycie, Warszawa 2024
K. G. Wilson, T. DuFrene, W sieci natrętnych myśli. Jak uwolnić się od bezustannej walki z lękiem i niepokojem, przekład: A. Cioch, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2021
Przypisy
- W całym tekście sięgam świadomie po określenie „zwierzęta inne niż ludzkie” (z ang. non-human animals)/ „zwierzęta pozaludzkie”, żeby podkreślić tym samym swój sprzeciw wobec antropocentrycznej wizji świata, która stawia człowieka ponad innymi formami życia. Ludzie są ssakami z rzędu naczelnych, są więc zwierzętami, a tym samym określenie na pozostałe zwierzęta jako „ inne niż ludzkie” jest poprawne z biologicznego jak i etycznego, biocentrycznego punktu widzenia. Dodatkowo używam również „osoby inne niż ludzkie” (ang. non-human person), w którym osobę rozumiem jako istotę zdolną do odczuwania, komunikacji, relacji, świadomości siebie, a tym samym również istotę zdolną do cierpienia. Nie zmieniam jedynie zwrotu „aktywizm prozwierzęcy”, jednakże jest on dla mnie synonimem działań na rzecz zwierząt innych niż ludzkie. ↑
- A. P. Gumbs, Niezatapialne. Czarny feminizm i ssaki morskie, przekład: D. Wasilewska i W. Zalewska, Wydawnictwo Współbycie, Warszawa 2024, s. 155. ↑
- K. G. Wilson, T. DuFrene, W sieci natrętnych myśli. Jak uwolnić się od bezustannej walki z lękiem i niepokojem, przekład: A. Cioch, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2021, s.202. ↑
- Więcej na ten temat: Ch. Johnson, J. Macy, Aktywna Nadzieja. Jak spojrzeć prawdzie w oczy i w kreatywny sposób sprostać katastrofie, w której uczestniczymy, przekład: A. Gierlińskie, J. Wis-Bielewicz, P. Reczulskie, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa2023. ↑
- Twórcą tego określenia był Thich Nhat Hanh, wietnamski mnich zen, nauczyciel medytacji i aktywista pokojowy. Termin wyraża współzależność wszystkich istot i zjawisk. ↑
- J. Macy, Świat we mnie, ja w świecie. W stronę planetarnego przebudzenia, przekład: J. P. Listwan, Wydawnictwo Współbycie, Warszawa 2024, s. 174. ↑
Chcesz więcej takich praktycznych i pomocnych materiałów na naszej stronie? Wpłać darowiznę i pomóż nam je opracować!