Mówmy o wszystkich zwierzętach
Dni takie jak Światowy Dzień Zwierząt to dobra okazja by przypomnieć, że zwierzęta to nie tylko psy i koty i może jeszcze parę egzotycznych gatunków – takich, którymi można się pochwalić w towarzystwie lub mediach społecznościowych. Oczywiście psy, koty czy papugi są również sprzedawane, rozmnażane, więzione w hodowlach, kawiarniach i papugarniach, dla „rozrywki” jednych i zarobku innych.
Są również ofiarami brutalnych zabójstw i znęcania się – wystarczy otworzyć któryś z raportów Owcy, by zapoznać się z morzem okropności, jakie spotyka poszczególne zwierzęta z tej grupy
Jednak koty i psy nie są traktowane jak martwe za życia przez ogół społeczeństwa, a często i wymiar sprawiedliwości.
A właśnie taki los spotyka najczęściej zwierzęta hodowane na pokarm, np. świnie, kury, krowy, indyki, owce, króliki, ryby itd. Zwierzęta niewidzialne, marginalizowane, zapomniane, by mogły dalej być wykorzystywane dla ludzkiej wygody.
Gdy mówimy o zwierzętach, mówmy o wszystkich zwierzętach, a nie tylko tych kilku wybranych, ulubionych gatunkach, o których mówić jest wygodnie, bo nie wymaga to od nas zmiany nawyków, myślenia i włączenia ich do wspólnoty moralnej.
Powinniśmy mówić o zwierzętach eksploatowanych przez ludzi na wszelkie możliwe sposoby. Zwierzętach więzionych na fermach, w laboratoriach, ogrodach zoologicznych, delfinariach, cyrkach, o zwierzętach trzymanych w tak małych klatkach i kojcach, że nie mogą się ruszyć, zwierzętach, które są odbierane swoim matkom, zwierzętach zmielonych żywcem w pierwszym dniu swojego życia, zwierzętach na których są przeprowadzone bezlitosne eksperymenty, zwierzętach uprowadzonych i więzionych, by dostarczały ludziom rozrywki tak, jak delfiny, orki, tygrysy, małpy, słonie, papugi. Zwierzętach ściganych, prześladowanych i zabijanych, bo ktoś umieścił je w przegródce z etykietką szkodniki. Zwierzętach pogardzonych, wobec których stosuje się mowę nienawiści i dyskurs eksterminacyjny, na które się szczuje medialnie i eksterminuje pod byle pretekstem (często zmyślonym!!!). Do tej grupy należą m.in. dziki, gołębie, szczury, myszy, lisy, gawrony, sroki.
Gdy mówimy o prawach zwierząt, mówmy o prawach wszystkich zwierząt, a nie tylko tych dwóch czy trzech gatunków. Kuriozalnie i niepoważnie wygląda, gdy kandydat na prezydenta miasta Krakowa zamieszcza swoje zdjęcie nad kotletem schabowym, a pod nim pisze o prawach zwierząt (od razu pojawia się w głowie pytanie: ale których, bo chyba nie tych, których ciała leżą na talerzu?). Ta sytuacja pokazuje, że idea praw zwierząt w społecznym odbiorze uległa rozmyciu do tego stopnia, że praw zwierząt „bronią” osoby, które równolegle, czynnie te prawa negują.
Gdy mówimy o trosce, opiece, szacunku wobec zwierząt, to też mówmy o wszystkich zwierzętach. Bo wszystkie zasługują na szacunek, troskę, godne życie. Życie wolne od krzywdy, przemocy, eksploatacji i ludzkiej dominacji, zgodne z własnymi potrzebami i wyborami.
Droga do rzeczywistego świętowania dnia wszystkich zwierząt biegnie przez wybór weganizmu i przyjęcia przekonania o tym, że wszystkie zwierzęta, a nie tylko te subiektywnie wybrane, są podmiotami życia, moralności, częścią wspólnoty moralnej, wobec których mamy zobowiązania etyczne.
Zajrzyj do Owcowych raportów „Bezkarni” i „Jak Polacy znęcają się nad zwierzętami” oraz do artykułu O poważne traktowanie zwierząt w publikacji „Aktywizm prozwierzęcy. Instrukcja obsługi” i do „Książki o prawach zwierząt”. Wszystkie nasze publikacje znajdziesz tutaj.
Aśka Wydrych – aktywistka prozwierzęca, weganka, założycielka Fundacji Czarna Owca Pana Kota, z wykształcenia politolożka, absolwentka Szkoły Liderów PAWF.
